• Nowa książka: Upiór w kamerze. Zarys kulturowej historii kina grozy

    Wysłany dnia: przez ka0099 Komentarz

     

    Print

     

    Horrory kojarzą się zwykle z kinem klasy B i przez badaczy traktowane są po macoszemu. Napisana żywym językiem książka autorki „Niecnych memów. Dwunastu wykładów o kulturze internetu” pomoże odnaleźć regularność w sprzecznościach, absurdach i paradoksach, którymi rządzi się film grozy, uporządkuje zawikłaną i międzykulturową historię „kina lęków”, a wreszcie spróbuje przewidzieć jego przyszłość.

     

    Dr Magdalena Kamińska znajduje jednak również przykłady ambitnych filmów reprezentujących kino grozy oraz analizuje wzajemne interakcje pomiędzy zjawiskami zachodzącymi w społeczeństwach wybranych krajów i ewolucją horroru jako gatunku.

    Jest to pionierski projekt wydawniczy – nie powstała dotąd w Polsce publikacja monograficzna ponad stuletniego gatunku, jakim jest horror, i co ciekawsze jest to projekt w ujęciu kulturowym. Pozycja ta wypełni lukę w badaniach nad zmianami zachodzącymi w szeroko pojmowanej kulturze popularnej i kinie grozy. Atrakcyjna szata graficzna oraz żywy język pozwolą zachęcić do przeczytania książki nie tylko badaczy, ale również pasjonatów kina grozy, których jest wielu, o czym świadczyła także frekwencja na wykładach. Publikację uświetniać będą rysunki poznańskiego artysty – Pawła Fliegera, natomiast składem i oprawą graficzną zajmie się ceniona graficzka – Blanka Tomaszewska.

     

    „Jeśli za datę narodzin kina grozy uznać premierę Studenta z Pragi Stellana Rye (1913), gatunek ten ukończył niedawno sto lat. W tym czasie zdołał okrążyć glob ziemski od Berlina przez Hollywood aż po Tokio i z powrotem. W trakcie tej podróży zuniwersalizował swój język i upowszechnił przekaz, a przenikając przez kolejne filtry kulturowe, ekonomiczne, polityczne i społeczne imponująco wzbogacił swą formalną i treściową ofertę. Ta okrągła, choć umowna rocznica stanowi dobry moment, by podsumować jego historię.

    Jako kulturoznawca z wykształcenia, medioznawca ze względu na wybraną specjalizację, a prywatnie fanka horroru filmowego pragnę niniejszym przedstawić monografię skoncentrowaną na tym właśnie gatunku. Rezygnując z modelu leksykonu na rzecz linearnej narracji, postaram się zaprezentować uporządkowany chronologicznie zarys jego historii, przede wszystkim jednak spróbuję zinterpretować jego rozwój w perspektywie kulturoznawczej. Uczynię to proponując rozumienie horroru jako kolejnego – ani historycznie pierwszego, ani też z pewnością nie ostatniego – medium w łańcuchu remediacji opowieści niesamowitej.”

     

    Magdalena Kamińska– doktor nauk o poznaniu i komunikacji, adiunkt w Zakładzie Badań nad Kulturą Filmową i Audiowizualną w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Zainteresowania naukowe: cyberkultura, kino popularne i archeologia mediów audiowizualnych. Autorka i współautorka ponad 40 artykułów naukowych oraz 4 monografii: „Rzeczywistość wirtualna jako ponowne zaczarowanie świata. Pytanie o status poznawczy koncepcji”, „Niecne memy. Dwanaście wykładów o kulturze internetu”, „Prosumpcjonizm popprzemysłów. Analiza polskich przedsiębiorstw z branży rozrywkowej” oraz „Cultural Theory and History: Innovation”.

     

    arsenał



  • A Christmas Horror Story

    Wysłany dnia: przez ka0099 Komentarz

    A christmas horror story okładkaScenariusz:   Steven Hoban

    Reżyseria:   Jason Filiatrault, James Kee, Sarah Larsen, Doug Taylor, Pascal Trottier

    Światowa premiera:    20 lipca 2015 r.

    Korekta: Aga Z

     

    Mimo, że święta Bożego Narodzenia mamy już dawno za sobą, to w tej recenzji przeniesiemy się właśnie te 3 miesiące wstecz. Muszę przyznać, że film dość długo czekał, aż po niego sięgnę. Nie określę precyzyjnie jak długo, ale chyba już pond tydzień, albo dwa. Natknąłem się na niego przypadkiem, ale bardzo miło mnie zaskoczył. Praktycznie wszystko, czego oczekuję od dobrego horroru dostałem oglądając A Christmas Horror Story. Ciężko mi jest dokładnie go opisać, dlatego, że bardzo łatwo jest w tym przypadku zdradzić za dużo. O jednym mogę wspomnieć – akcja dzieje się 24 grudnia, czyli w wigilię Bożego Narodzenia. Święty Mikołaj będzie miał spore problemy, a grupka znajomych chce odwiedzić opuszczoną szkołę. Tyle powinno Wam wystarczyć. Premiera odbyła się 20 lipca 2015. U nas produkcja nie doczekała się jeszcze swojej oficjalnej premiery. Film reżyserował Steve Hoban. Jest to kanadyjski producent urodzony w 1964 roku. Został nominowany do trzech Nagród Genie (jest przyznawana przez Kanadyjską Akademię Filmową i Telewizyjną). Stworzył 26 filmów, między innymi Alter Ego z 2004 czy najnowszy film In The Lost Lands z 2016.

    Przejdźmy teraz do głównej części recenzji. Co jest najważniejsze w horrorach? Strach, niepokój, groza i wiele innych. Tutaj mamy z tym do czynienia już od samego początku. Nie brakuje takich elementów jak straszenie z zaskoczenia, czy świetna muzyka, która bardzo dobrze potrafi wprowadzić widza w niepewność. W dodatku zdarza się, że nagle dźwięk potrafi ucichnąć, co również jest ciekawym dodatkiem. A najlepszy efekt można osiągnąć, oglądając film w samotności, w ciemnym pomieszczeniu i ze słuchawkami na uszach. Wtedy wrażenia są najbardziej intensywne. Mocno przyciągają też uwagę różnego rodzaju kreatury, które pojawiają się nie wiadomo skąd. We mnie głównie wzbudzały one strach. Całość jest bardzo dobrze zrobiona, a samo zakończenie nas zaskakuje i zmienia cały bieg akcji, ale to musicie zobaczyć sami.

    Aktorzy również odegrali dobrze swoje role. Każda postać dla mnie była ciekawa. Najbardziej zapadł mi w pamięć Burzowy Norman – pogodynek w rozgłośni radiowej. Bardzo oryginalna nazwa, która idealnie oddaje charakter postaci.

    A Christmas Horror Story niestety nie ma polskich napisów i lektora. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić. Film w pełni zasługuje na miano horroru, ba, nawet świetnego horroru. Praktycznie wszystko, co powinno znajdować się w dobrym kinie grozy, można to tu zobaczyć. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że film powinien stanowić wzór do kręcenia różnych produkcji z kategorii kina grozy.

    Oczywiście, jeśli ktoś chciałby zobaczyć oceny jakie ma A Christmas Horror Story, to może się tylko zrazić. Jednak w większości przypadków są one mocno zaniżane. Najlepiej jest po prostu sięgnąć po dany film i samemu się z nim zmierzyć.

     



  • Oddział

    Wysłany dnia: przez ka0099 Komentarz

    oddzial picture

    Scenariusz:   Shawn Rasmussen, Michael Rasmussen

    Reżyseria:     John Carpenter

    Światowa premiera:  13 września 2010r.

    Korekta: Aga Z

     

     

    Dawno na stronie nie pojawił się horror, którego akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Oddziału nie wyreżyserował nikt inny jak sam John Carpenter. Kto nie zna tego reżysera? Był bardzo aktywny w latach 90, ale od roku 2000 jego twórczość zdecydowanie zmalała. Oddział jest ostatnim stworzonym przez niego filmem. Opowiada o Kristeen – dziewczynie, która podpaliła pewien dom, za co zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Jednak czy była świadoma swojego czynu?

    Gdy dowiedziałem się o produkcji, wcale nie zwracałem uwagi na ocenę, a jedynie na bardzo krótki i enigmatyczny opis. Nie musiałem długo czekać na ciekawy moment. Pierwszym przykuwającym uwagę elementem był ekran początkowy, gdzie pojawiały się migawki losowych scen. Do tego chwilę później ukazało się bardzo oryginalne przedstawienie osób, które wystąpiły w produkcji. Całość dopełniała tajemnicza, nastrojowa muzyka oraz efekty tłuczonego szkła. Te krótkie momenty sprawiły, że film u mnie zapunktował.

    Dziwię się ogólnej ocenie, bo nie jest to aż tak złe kino grozy. Może mógłbym się przyczepić do momentów straszenia, bo było ich niewiele, jednak sam klimat, a także nastrojowa, ale i budująca napięcie muzyka były naprawdę świetne. Do tego ciekawa historia sprawiła, że oglądałem Oddział z pełną uwagą. Argumentem za może być nawet bardzo zaskakujące zakończenie. Wielu uważa, że Carpenterowi Oddział nie wyszedł, przy czym porównują jego wcześniejszą twórczość z obecnie recenzowanym horrorem. Ja aż tak krytycznie do tego nie podchodzę i mogę tylko polecić obejrzenie filmu.

     

     



  • Zew Cthulhu

    zew-cthulhu

    Autor: H.P Lovecraft

    Wydawnictwo:  C&T Crime & Thriller

    Wydana: 2004 r.

    Liczba stron: 296

    Autor recenzji: L.M.G

    Korekta recenzji: Aga Z

     

     

     

     

    Lovecraft stworzył swój niepowtarzalny klimat, który według mnie przyćmiewa dzieła innych pisarzy grozy. Niezaprzeczalnie wniósł do literatury coś magicznego, przez co nie ma półśrodków w ocenianiu jego opowiadań – albo się je uwielbia, albo nie jest się w stanie przeczytać nawet jednego do końca, przy czym naprawdę wiele się traci.

    Dzieła łączą się, dzięki Wielkim Przedwiecznym – fikcyjnym istotom. Przyznam, że gdy byłam młodsza, to naprawdę bałam się czytać niektóre opowiadania, ale ciekawość i rosnąca fascynacja stylem Lovecrafta wzięły górę. Szczególnie Widmo nad Innsmouth zapadło mi w pamięci, bo dzięki niemu naprawdę doceniłam kunszt pisarza.

    Jeżeli ktoś interesuję się literaturą grozy, to dzieła Lovecrafta są podstawową lekturą, ale aby wczuć się w ich klimat radzę się skupić i dać się porwać Mitologii Cthulhu stworzonej w Providence, z którym związany był przez całe życie tajemniczy, stroniący od ludzi i całkowicie jej oddany autor.



  • Last Shif

    shifty

    reżyseria: Anthony DiBlasi

    scenariusz: Anthony DiBlasi, Scott Pailey

    premiera: 25 października 2014

    Autor: L.M.G

    Korekta: Aga Z

     

     

    Ta mało znana produkcja okazała się dla mnie naprawdę pozytywnym zaskoczeniem. Z początku byłam do niej dość sceptycznie nastawiona. Spodziewałam się filmu, który wyłączę po 40 minutach, a nie dobrego horroru, jakim okazał się Last Shift.

    Akcja rozgrywa się na posterunku, w którym główna bohaterka (Juliana Harkavy), świeża policjantka, pełni swój pierwszy nocny dyżur. Bynajmniej nie ogranicza to ciekawej fabuły, a wydarzenia następują po sobie w bardzo płynny sposób. W filmie zastosowano dużo efektów, ale nie da się ukryć, że nie były one najlepsze ze względu na to, że jest to produkcja niskobudżetowa. Wiele do życzenia pozostawiają również błahe dialogi.

    Mimo wszystko Last Shift z jakiegoś powodu jest intrygujący oraz trzyma w napięciu. Na pewno wyróżnia się spośród reszty tanich horrorów.

     



  • Poltergeist

    Wysłany dnia: przez ka0099 Komentarz

    Poltergeist okładka

     

    Scenariusz:   David Lindsay-Abaire

    Reżyseria:     Gil Kenan

    Światowa premiera:     20 maja 2015r. ; Polska: 29 maja 2015r.

    Korekta: Aga Z

     

     

     

     

     

    Niestety, ale w tym „horrorze” nie zobaczycie niczego ciekawego. Poltergeist jest stosunkowo nowym filmem – w kraju pojawił się 29 maja tego roku. Jeszcze przed premierą, czytając opis, sądziłem, że nie zmarnuję czasu na to kino. Mocno się pomyliłem. Fabuła opiera się na tym dobrze znanym wszystkim schemacie: rodzina jedzie obejrzeć nowy dom, kupuje go, po czym okazuje się, że dom jest nawiedzony. Chociaż, żeby ten scenariusz był nieco bardziej urozmaicony, ale niestety nie był. Reżyser nie dodał nic od siebie. Gil Kenan, bo właśnie o nim mowa, zaczynał karierę od filmu Straszny dom, co wyszło mu nieźle. Jednak, wracając do jego najnowszej produkcji, to wypada ona niestety tragicznie. Czyżby Gil zapomniał, na czym polegają horrory? Wcale nie czułem, jakbym oglądał kino grozy. W filmie nie brakowało źle wykorzystanych momentów, gdzie naprawdę niewiele trzeba, by dostarczyć odpowiednich emocji widzowi. Mam tu na myśli pewne sceny, w których zastosowano klasyczne straszenie z zaskoczenia. Według mnie przed wyskoczeniem straszydła, wystarczyłoby dodać odpowiednią muzykę, by wywołać typowy dla horroru nastrój. Jednak najlepszym tego przykładem będzie scena, gdzie drzewo złapało bohatera i pociągnęło ze sobą. Nie było to wcale zaskakujące czy straszne. Ostatecznie nawet nie było mi szczególnie żal tej rodziny, a o wyczekiwaniu w napięciu na zakończenie nie wspominam. Podobnie aktorzy wypadli tutaj średnio i żaden nich nie wyróżniał się szczególnymi umiejętnościami. Włączyłem, obejrzałem i wyłączyłem. Filmu oczywiście nie polecam i w stu procentach uważam, że nie pasuje on do kategorii horroru.

     



  • Freddy vs Jason

    Okladka Freddy vs jason

     

    Scenariusz:    Damian Shannon, Mark Swift

    Reżyseria:       Ronny Yu

    Światowa premiera:     13 sierpnia 2003

    Korekta: Aga Z

     

     

     

     

     

    Postacie Freddiego Krugera i Jasona Voorheesa są większości bardzo dobrze znane. Pierwszy został brutalnie spalony w swoim domu, teraz nawiedza innych podczas snu, a zamiast dłoni wystają mu długie ostrza. Drugi to bohater zabijający bez skrupułów. Jego typową bronią jest piła. Teraz obaj spotkają się ze sobą twarzą w twarz. Nim jednak to nastanie, Kruger musi wydostać się z piekła. Do pomocy namawia Jasona. Jedynym sposobem będzie przypomnienie wszystkim ludziom o Freddym, gdyż od momentu, gdy lokalnym władzom miasta udało się sprawić, by miejscowa ludność o nim zapomniała, przestał być już zagrożeniem. W rolę tej popularnej postaci wcielił się Robert Englund, znany głównie z Koszmaru z ulicy Wiązów. Jest on bardzo aktywnym aktorem, występował aż w 80 filmach, a najnowszy tytuł z jego udziałem, to Lake Placid vs. Anaconda (2015)

    Nagrany w 2003 roku horror Freddy kontra Jason został dobrze przyjęty. Za ciekawe połączenie odpowiada reżyser Ronny Yu – 65-letni Azjata, który wyprodukował takie filmy jak Narzeczona laleczki Chucky, albo Upiorny kochanek z 1995 roku. Bardzo podoba mi się klimat Freddy kontra Jason – od razu da się go wyczuć. Gorzej, jeśli chodzi o wzbudzanie strachu, jest to największa wada tej produkcji. Krótko mówiąc, film poza kilkoma momentami (a to z pewnością za mało) nie do końca powodował napięcie i grozę. Za to bardzo fajnie wypadła muzyka, która w dużym stopniu budowała odpowiednią atmosferę. Horror zdecydowanie polecam.

     

     



  • Mroźny wiatr

    mroźny wiatr

     

    Scenariusz:  Joe Gangemi, Steven Katz

    Reżyseria:       Gregory Jacobs

    Światowa premiera:    27 kwietnia 2007

    Korekta: Aga Z

     

     

     

     

     

    Mroźny wiatr to film z 2007 roku. Opowiada on o Dziewczynie (Emily Blunt), którą sytuacja zmusza do powrotu do domu. Przy odrobinie szczęścia szybko znajduje numer do pewnego Chłopaka (Ashton Holmes), który oferuje jej podwiezienie. W połowie drogi rozbijają się w lesie. I wcale nie są tam sami…

    Bardzo ciekawy pomysł na horror, jednak wykonanie mogłoby być trochę lepsze. Po samym tytule spodziewałem się nieco więcej. Film pozostaje dosyć lekki – nie można go nazwać pełnoprawnym kinem grozy, ciężko jest się w nim doszukać strasznych scen, a gatunkowo bliżej mu do thrillera. Mroźny wiatr miał bardzo dobry potencjał, który nie został jednak wykorzystany. Mimo ciekawej historii dwójki bohaterów, (którzy swoją drogą bardzo dobrze odegrali role) film pozostawił uczucie niedosytu. Wiele było w nim niedociągnięć. Zabrakło muzyki i dobrych efektów dźwiękowych, które dopełniłyby kilka ciekawych momentów, wzbudzając należyte napięcie u widza. To wszystko składa się na to, że w mojej ocenie film nie jest rewelacją i pozostawia wiele do życzenia. Można go jednak obejrzeć i ocenić samemu.



  • Carrie

    Carrie okladka

    Korekta recenzji: Aga Z

    Autor: Stephen King

    Wydawnictwo:  Iskry

    Wydana: 1990r.

    Liczba stron: 189

     

     

    Klasyka, a w dodatku bardzo udana. Carrie to pierwsza powieść Stephena Kinga, która napisana została w 1974 roku. Książka zdobyła wiele pozytywnych opinii, dzięki którym dzisiejszy mistrz horroru zaczął stawać się rozpoznawalnym pisarzem.

    Fabuła opowiada o tytułowej Carrie White, uczennicy szkoły im. Ewena. Główna bohaterka to cicha, spokojna osoba, która nie ma lekko w szkole – nie jest akceptowana przez rówieśników ze względu na swoją osobowość, przez co nie posiada przyjaciół. Ciągle jest wyśmiewana, a do tego staje się elementem, na którym uczniowie wyładowują swoją złość. Można nawet powiedzieć, że jej nienawidzą. Pewnego razu dziewczyna nie wytrzymuje ciągłych drwin i w tym momencie odkrywa w sobie zdolności nadprzyrodzone. Powoli zbliża się szkolny bal i pewna siebie bohaterka postanawia wziąć w nim udział. Tam zostaje straszliwie upokorzona. Miarka się przebrała. Pełna wściekłości zaczyna wymierzać sprawiedliwość.

    Książkę wypożyczyłem i gdy przeczytałem ponad połowę, zauważyłem zakreślony ołówkiem fragment. Gdy już skończyłem powieść, powracałem do tego fragmentu kilkakrotnie. Chodzi mianowicie o strony 162-163, kiedy Carrie przychodzi do rodzinnego domu ukarać matkę. To wszystko, co mogę zdradzić. Czasem było mi szkoda dziewczyny – całe to piekło, jakie miała przez całe życie. Wcale się nie dziwię, że wszystko tak się skończyło. Poza tym, wyjątkowo przyjemnie i szybko się tę książkę czyta. Jest stosunkowo krótka, ma zaledwie 188 stron. W dodatku jest prosto napisana, bez żadnych zbędnych dłużyzn. Niezbyt straszyła, ale jako lekka powieść na zapoznanie się z twórczością Stephena Kinga jest w sam raz.

     



  • Krzesło diabła

    krzeslo_diabla okładka

    Scenariusz:   Adam Mason, Simon Boyes

    Reżyseria:    Adam Mason

    Światowa premiera: 12 września 2007 r.

    Korekta: Aga Z

     

     

     

     

    W Krześle diabła głównym miejscem, w którym rozgrywa się akcja, jest szpital psychiatryczny. Ten, nakręcony przez Adama Masona w 2007 roku, horror uważam za niedoceniony, przy czym został naprawdę oryginalnie zrobiony. Jednocześnie muszę wspomnieć o odtwórcy głównej roli –. Aktor bardzo dobrze wpasował się w klimat tego filmu, grając postać, która dużo czasu spędziła w zakładzie zamkniętym, przez co pozostaje dość tajemnicza i ostrożna.

    Film opowiada o parze ludzi, czyli o Nicku (wspomniany Andrew Howard) i jego dziewczynie Sammy (Pollyanna Rose). Postanawiają oni wejść do opuszczonego budynku, gdzie w jednym z pokoi znajdują krzesło wyglądające niczym z sali tortur. Niestety dziewczyna postanawia na nim usiąść i po paru minutach dosłownie znika. Nick zostaje oskarżony o morderstwo, a dodatkowo przez własne zeznania uznany za szaleńca i umieszczony w zakładzie psychiatrycznym. Po 4 latach wychodzi i od razu zostaje zabrany w miejsce, gdzie zniknęła Sammy. Teraz zaczyna się koszmar.

    Bardzo ciekawy jest początek filmu – główny bohater krótko mówi o swoich przemyśleniach, co jakiś czas pojawiają się przerywniki i w tym momencie rzuca on jakiś sarkastyczny docinek. Zdziwiło mnie mocno, że film został tak nisko oceniony, na co w ogóle nie zasługuje. Historia, jaką wymyślił reżyser, jest naprawdę ciekawa i potrafi zaskoczyć – przykładem tego jest niespodziewany zwrot akcji pod koniec filmu. Zdecydowanie największa zaleta to trzymanie w napięciu. Niestety horror zostaje niedoceniony. Może przez to że nie straszy? Faktycznie, straszenie to bardzo znikomy element i w tej kwestii lekko się zawiodłem. Nie zmienia to jednak faktu, że film oglądało się przyjemnie i wszystkim zachęcam do sięgnięcia po niego. W tych czasach bardzo brakuje unikalnych horrorów.