• Mama i Tata

    Okładka Mama i Tata

     

    Scenariusz:   Brian Taylor

    Reżyseria:  Brian Taylor

    Światowa premiera:    9 września 2017

    Korekta: Aga Z

     

     

     

    Mama i Tata to film z 2017 roku opowiadający o tym, jak z niewiadomych powodów rodzice zaczynają mordować własne dzieci. Jego światowa premiera odbyła się 29 września 2017 roku. Muszę wspomnieć, że w główną rolę wcielił się Nicolas Cage. Tego aktora chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Scenarzystą i reżyserem był Brian Taylor, który ma na swoim koncie sześć produkcji, między innymi Ghost Rider 2 z 2011 roku.

    Film absolutnie nie nudził, jednak o strachu nie ma tu mowy. Niestety, po raz kolejny trafiłem na horror, który nie zasługuje na miano swojego gatunku. Pokazanie na ekranie rodziców mordujących własne dzieci to zdecydowanie za mało. Wątek ten nie został nawet przedstawiony w szokujący sposób. Podsumowując, film zdecydowanie nie przypadł mi do gustu i nie mam zamiaru do niego wracać. Kto wie, może akurat wam się spodoba.


  • Prawda, czy wyzwanie?

    Prawda, czy wyzwanie?- plakat

     

    Scenariusz:   Jeff Wadlow, Jillian Jacobs, Michael Reisz, Christopher Roach

    Reżyseria:  Jeff Wadlow

    Światowa premiera:    12 kwietnia 2018

    Polska: 20 kwietnia 2018

    Korekta: Aga Z

     

     

     

     

    Prawda, czy wyzwanie? jest horrorem, na który trafiłem zupełnie przypadkowo. Jego premiera przypadła na 12 kwietnia tego roku. Fabuła jest bardzo typowa i opiera się na utartym schemacie z cyklu: grupa nastolatków. W tym przypadku paczka znajomych udaje się do Meksyku, gdzie postanawia zagrać w tytułową prawdę czy wyzwanie. Ta niewinna gra okazuje się przeklęta, a wszystko przez miejsce, w jakim się odbywa. Zaczyna się walka o przetrwanie…

    Film obejrzałem obojętnie. Może raz czy dwa coś próbowało przestraszyć widza, ale z nikłym skutkiem. Pod względem efektów specjalnych czy elementów grozy produkcja nie ma nic interesującego do zaoferowania (podobnie jest z resztą pod względem fabularnym). Ale o dziwo na świecie film przyjął się bardzo dobrze. Pieniądze przeznaczone na stworzenie produkcji to blisko 3,5 miliona dolarów. Kwota zwróciła się wielokrotnie, ponieważ film zarobił na siebie łącznie 92 miliony dolarów. Jestem naprawdę zaskoczony takim ogromnym zyskiem. Film został wyreżyserowany przez Jeffa Wadlow’a, który stworzył raptem siedem produkcji. Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja, jeśli chodzi o aktorów. W główną rolę wcieliła się Lucy Hale – ta 29 letnia amerykanka jest laureatką wielu nagród, m.in. People’s Choice i Teen Choice.

    Na koniec mogę tylko powtórzyć swój standardowy w takim przypadku tekst. Film nie przypadł mi do gustu, jednak jest to tylko moje zdanie. Nikogo nie mam zamiaru zniechęcić do obejrzenia. Niestety ta produkcja zdecydowanie nie zasługuje i nie pasuje do rangi horroru.


  • American Horror Story: Kult

    Okładka Okładka American Horror Story: Kult

    Scenariusz:   Brad Falchuk, Ryan Murphy, Tim Minear

    Reżyseria:  Bradley Buecker, Ryan Murphy, Liza Johnson

    Światowa premiera:    2017r.

    Korekta: Aga Z

     

     

     

    Po bardzo długiej przerwie mam dla was nową recenzję American Horror Story. Jest to siódmy sezon serialu, którego premiera przypadła na 2017 rok. Zdobył on aż szesnaście nominacji do prestiżowych nagród. Na stronie pojawiła się już recenzja American Horror Story, lecz poruszała tematykę serialu w dość ogólny sposób. Od czasu jej opublikowania w 2013 roku zdołał już wyjść siódmy sezon, któremu chciałbym przyjrzeć się bliżej.

    W Stanach Zjednoczonych trwają wybory. Startują w nich Hilary Clinton i Donald Trump. Kai postanawia wykorzystać ten moment do przejęcia kontroli nad światem. W tym celu zbiera grupę specjalnie dobranych osób, która ma za zadanie pomóc w wykonaniu jego planu.

    W postać tytułowego Kaia wcielił się Evan Thomas Peters, młody aktor urodzony w 1987 roku. Swoją karierę rozpoczął w 2004 roku i na przestrzeni lat grał w wielu produkcjach, jednak przede wszystkim serii American Horror Story zawdzięcza ogromną popularność. I to właśnie postać, w którą wcielił się w tej części, zrobiła na mnie największe wrażenie. Dzięki swojej charyzmie praktycznie bez najmniejszego problemu potrafił nakłonić ludzi, żeby myśleli i robili to, czego zapragnie, nawet to najgorsze. Jego dar przekonywania był wręcz ogromny, mimo że większość osób postrzegała go jako dziwaka, głównie za sprawą poglądów i sposobu ubierania się.

    Ten horror raczej nie pozostanie długo w mojej pamięci, ale muszę przyznać, że naprawdę z przyjemnością go obejrzałem. Wszystko to zapewniła bardzo ciekawie przedstawiona historia. Zdarzyło się nawet pewne ogromne zaskoczenie… Muszę zaznaczyć, że na przestrzeni całego sezonu znalazło się kilka naprawdę dobrych momentów grozy oraz scen, które zasiały we mnie stan niepokoju. Jednak to wciąż niewiele, biorąc pod uwagę liczbę odcinków. Mimo wszystko bez wahania mogę polecić Kult zarówno fanom American Horror Story, jak i osobom chcącym dopiero odkryć tę serię.


  • Dracula

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

    okladka_dracula

    Scenariusz:   James V. Hart

    Reżyseria:  Francis Ford Coppola

    Światowa premiera:    10 listopada 1992 r.

    Polska:     31 grudnia 1992 r.

    Korekta: Aga Z

     

     
    Kto nie zna tego słynnego, mieszkającego w Transylwanii wampira? Najpierw powstała książka zatytułowana imieniem bohatera, autorstwa Brama Stokera. Dopiero w 1992 roku nakręcono film Dracula. Wyszło naprawdę dużo ekranizacji, ale ja napiszę tylko o wersji, którą oglądałem. Jej reżyserem był Francis Ford Coppola. Gdy hrabia Dracula wrócił z jednej z wypraw do swojego zamku, dowiedział się o śmierci żony. Rozwścieczony wyrzekł się wiary, by zawrzeć pakt z diabłem, który podarował mu nieśmiertelność. Od tego wydarzenia minęło dużo lat. Mamy rok 1897, Londyn. Prawnik Jonathan Harker zostaje wysłany do Transylwanii, by sfinalizować umowę.

    Ogromnym plusem dla tego filmu jest przykucie uwagi widza. To wręcz twórcom udało się w stu procentach. Film trwa aż dwie godziny, a cały czas trzyma widza w napięciu. Akcja nie zwalnia nawet na minutę. Nie zapominajmy o najważniejszym elemencie – strachu. Tu również nie można się do czego przyczepić. Wiele horrorów może śmiało brać przykład właśnie z Draculi. Cały czas towarzyszy widzowi niepewność i przerażenie. I to wszystko zawdzięczamy tytułowemu wampirowi, wokół którego ogniskuje się cała fabuła. Bardzo nieprzewidywalnym bohaterem jest też hrabia, co dodatkowo podkreśla jego tajemnicze zachowanie. W filmie również pojawia się słynny łowca wampirów, Van Helsing. Nie mógłbym nie wspomnieć o ważnym elemencie, czyli o muzyce, która jest bardzo dobrze dobrana i idealnie dodaje filmowi klimatu. Za poznawanie Draculi zabrałem się trochę od tyłu, bo nie przeczytałem jeszcze książki, a jak wiadomo one często okazują się dużo lepsze od ich ekranizacji. Chwilowo nie mam do niej dostępu, ale może kiedyś? Mocno polecam obejrzeć ten horror. Klasyka kina grozy, która mimo upływu lat zachowała świeżość i potrafi dobrze zaskoczyć i wystraszyć widza.


  • Strach na wróble

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

     

    okladka_strach_na_wroble

    Scenariusz:       Reed Steiner, Dan Mazur

    Reżyseria:   Jeff Burr

    Światowa premiera:    8 sierpnia 1995 r.

    Korekta: Aga Z

     

    Strach na wróble jest horrorem wyprodukowanym w latach 90, w klasycznym jak na te lata stylu. Wszystko opiera się na bardzo znanej zasadzie: mamy pokazane spokojne miasteczko, gdy nagle ożywa nasz tytułowy strach i zaczyna siać zamęt. Ten krótki zarys fabuły może brzmieć zachęcająco, ale sam nie wiem, jak udało mi się obejrzeć film do końca. Jedno mogę przyznać z pewnością – bardzo, ale to bardzo ciężko nazwać tę produkcję horrorem. Na film trafiłem zupełnie przypadkowo. Całość praktycznie od początku do końca obejrzałem obojętnie i nie wywarła ona na mnie większych emocji. Nic mnie nie zaskoczyło ani nie przestraszyło. Jednak należy przyznać, że sam pomysł na historię był ciekawy, ale został nieodpowiednio zrealizowany. Wiem, że po długiej przerwie pokazała się na stronie akurat taka recenzja, ale niestety niczego lepszego się nie doszukałem. Dla mnie ten film jest do jednorazowego obejrzenia, później odchodzi w zapomnienie. Aktorzy również byli dla mnie neutralni i raczej żadnego nie zapamiętam na długo.


  • Miasteczko Salem

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

    Autor: Stephen King

    Wydawnictwo:  Amber

    Wydana w Polsce: 1991 r.

    Pierwsze wydanie: 17 października 1975r.

    Liczba stron: 528

    Korekta recenzji: Aga Z

     
     
     
     
     
     

    Po długiej przerwie wracamy do dodawania recenzji. Po raz kolejny pojawi się słynny pisarz, który zasiada w czołówce moich ulubionych autorów – Stephen King. „Miasteczko Salem” to jego słynna powieść napisana w 1975 roku. W Polsce pojawiła się jednak dopiero po 16 latach za sprawą wydawnictwa Amber. Książka została bardzo pozytywnie odebrana przez czytelników z różnych krajów.
     
    Do miasteczka Salem przybywa pisarz imieniem Ben Mears. Bohater postanawia wynająć bardzo znany okolicznym mieszkańcom, aktualnie opuszczony i podobno nawiedzony dom Marstenów, żeby napisać w nim swoją najnowszą powieść…
     
    Jest to klasyczny horror tego autora, niestety jak dla mnie mało straszny. Głównym elementem mającym wzbudzać grozę są wampiry. Jeśli kogoś interesuje ta tematyka, z pewnością będzie bardzo zadowolony. Mnie jednak nie przypadła ona do gustu. Bo jak to ma wyglądać, kiedy konkretna akcja dzieje się w środku książki? Jestem z tego naprawdę niezadowolony, a powieść ma u mnie za to wielki minus. Cała akcja naprawdę powoli się rozkręcała i rzadko pojawiały się jakieś szokujące sceny. Jedyne, co moim zdaniem uratowało całą fabułę były ciekawe przeżycia mieszkańców tytułowego miasteczka i historia znajomość Bena i Susan. Te dwa elementy powstrzymały mnie przed przerwaniem czytania już po kilku rozdziałach. Kolejnym plusem była lekkość z jaką napisana jest książka – wszystko zostało przedstawione bezpośrednio.
    Podsumowując: moim zdaniem książka nie zasługuje na miano horroru, dlatego że po prostu mnie nie wystraszyła. Może wampiry są słabym pomysłem na budowanie napięcia w dzisiejszych czasach? Najlepiej sami sięgnijcie po powieść mistrza grozy i oceńcie.


  • Nowa książka: Upiór w kamerze. Zarys kulturowej historii kina grozy

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

     

    Print

     

    Horrory kojarzą się zwykle z kinem klasy B i przez badaczy traktowane są po macoszemu. Napisana żywym językiem książka autorki „Niecnych memów. Dwunastu wykładów o kulturze internetu” pomoże odnaleźć regularność w sprzecznościach, absurdach i paradoksach, którymi rządzi się film grozy, uporządkuje zawikłaną i międzykulturową historię „kina lęków”, a wreszcie spróbuje przewidzieć jego przyszłość.

     

    Dr Magdalena Kamińska znajduje jednak również przykłady ambitnych filmów reprezentujących kino grozy oraz analizuje wzajemne interakcje pomiędzy zjawiskami zachodzącymi w społeczeństwach wybranych krajów i ewolucją horroru jako gatunku.

    Jest to pionierski projekt wydawniczy – nie powstała dotąd w Polsce publikacja monograficzna ponad stuletniego gatunku, jakim jest horror, i co ciekawsze jest to projekt w ujęciu kulturowym. Pozycja ta wypełni lukę w badaniach nad zmianami zachodzącymi w szeroko pojmowanej kulturze popularnej i kinie grozy. Atrakcyjna szata graficzna oraz żywy język pozwolą zachęcić do przeczytania książki nie tylko badaczy, ale również pasjonatów kina grozy, których jest wielu, o czym świadczyła także frekwencja na wykładach. Publikację uświetniać będą rysunki poznańskiego artysty – Pawła Fliegera, natomiast składem i oprawą graficzną zajmie się ceniona graficzka – Blanka Tomaszewska.

     

    „Jeśli za datę narodzin kina grozy uznać premierę Studenta z Pragi Stellana Rye (1913), gatunek ten ukończył niedawno sto lat. W tym czasie zdołał okrążyć glob ziemski od Berlina przez Hollywood aż po Tokio i z powrotem. W trakcie tej podróży zuniwersalizował swój język i upowszechnił przekaz, a przenikając przez kolejne filtry kulturowe, ekonomiczne, polityczne i społeczne imponująco wzbogacił swą formalną i treściową ofertę. Ta okrągła, choć umowna rocznica stanowi dobry moment, by podsumować jego historię.

    Jako kulturoznawca z wykształcenia, medioznawca ze względu na wybraną specjalizację, a prywatnie fanka horroru filmowego pragnę niniejszym przedstawić monografię skoncentrowaną na tym właśnie gatunku. Rezygnując z modelu leksykonu na rzecz linearnej narracji, postaram się zaprezentować uporządkowany chronologicznie zarys jego historii, przede wszystkim jednak spróbuję zinterpretować jego rozwój w perspektywie kulturoznawczej. Uczynię to proponując rozumienie horroru jako kolejnego – ani historycznie pierwszego, ani też z pewnością nie ostatniego – medium w łańcuchu remediacji opowieści niesamowitej.”

     

    Magdalena Kamińska– doktor nauk o poznaniu i komunikacji, adiunkt w Zakładzie Badań nad Kulturą Filmową i Audiowizualną w Instytucie Kulturoznawstwa Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Zainteresowania naukowe: cyberkultura, kino popularne i archeologia mediów audiowizualnych. Autorka i współautorka ponad 40 artykułów naukowych oraz 4 monografii: „Rzeczywistość wirtualna jako ponowne zaczarowanie świata. Pytanie o status poznawczy koncepcji”, „Niecne memy. Dwanaście wykładów o kulturze internetu”, „Prosumpcjonizm popprzemysłów. Analiza polskich przedsiębiorstw z branży rozrywkowej” oraz „Cultural Theory and History: Innovation”.

     

    arsenał


  • A Christmas Horror Story

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

    A christmas horror story okładkaScenariusz:   Steven Hoban

    Reżyseria:   Jason Filiatrault, James Kee, Sarah Larsen, Doug Taylor, Pascal Trottier

    Światowa premiera:    20 lipca 2015 r.

    Korekta: Aga Z

     

    Mimo, że święta Bożego Narodzenia mamy już dawno za sobą, to w tej recenzji przeniesiemy się właśnie te 3 miesiące wstecz. Muszę przyznać, że film dość długo czekał, aż po niego sięgnę. Nie określę precyzyjnie jak długo, ale chyba już pond tydzień, albo dwa. Natknąłem się na niego przypadkiem, ale bardzo miło mnie zaskoczył. Praktycznie wszystko, czego oczekuję od dobrego horroru dostałem oglądając A Christmas Horror Story. Ciężko mi jest dokładnie go opisać, dlatego, że bardzo łatwo jest w tym przypadku zdradzić za dużo. O jednym mogę wspomnieć – akcja dzieje się 24 grudnia, czyli w wigilię Bożego Narodzenia. Święty Mikołaj będzie miał spore problemy, a grupka znajomych chce odwiedzić opuszczoną szkołę. Tyle powinno Wam wystarczyć. Premiera odbyła się 20 lipca 2015. U nas produkcja nie doczekała się jeszcze swojej oficjalnej premiery. Film reżyserował Steve Hoban. Jest to kanadyjski producent urodzony w 1964 roku. Został nominowany do trzech Nagród Genie (jest przyznawana przez Kanadyjską Akademię Filmową i Telewizyjną). Stworzył 26 filmów, między innymi Alter Ego z 2004 czy najnowszy film In The Lost Lands z 2016.

    Przejdźmy teraz do głównej części recenzji. Co jest najważniejsze w horrorach? Strach, niepokój, groza i wiele innych. Tutaj mamy z tym do czynienia już od samego początku. Nie brakuje takich elementów jak straszenie z zaskoczenia, czy świetna muzyka, która bardzo dobrze potrafi wprowadzić widza w niepewność. W dodatku zdarza się, że nagle dźwięk potrafi ucichnąć, co również jest ciekawym dodatkiem. A najlepszy efekt można osiągnąć, oglądając film w samotności, w ciemnym pomieszczeniu i ze słuchawkami na uszach. Wtedy wrażenia są najbardziej intensywne. Mocno przyciągają też uwagę różnego rodzaju kreatury, które pojawiają się nie wiadomo skąd. We mnie głównie wzbudzały one strach. Całość jest bardzo dobrze zrobiona, a samo zakończenie nas zaskakuje i zmienia cały bieg akcji, ale to musicie zobaczyć sami.

    Aktorzy również odegrali dobrze swoje role. Każda postać dla mnie była ciekawa. Najbardziej zapadł mi w pamięć Burzowy Norman – pogodynek w rozgłośni radiowej. Bardzo oryginalna nazwa, która idealnie oddaje charakter postaci.

    A Christmas Horror Story niestety nie ma polskich napisów i lektora. Nie pozostaje mi nic innego jak tylko polecić. Film w pełni zasługuje na miano horroru, ba, nawet świetnego horroru. Praktycznie wszystko, co powinno znajdować się w dobrym kinie grozy, można to tu zobaczyć. Nawet zaryzykowałbym stwierdzenie, że film powinien stanowić wzór do kręcenia różnych produkcji z kategorii kina grozy.

    Oczywiście, jeśli ktoś chciałby zobaczyć oceny jakie ma A Christmas Horror Story, to może się tylko zrazić. Jednak w większości przypadków są one mocno zaniżane. Najlepiej jest po prostu sięgnąć po dany film i samemu się z nim zmierzyć.

     


  • Oddział

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

    oddzial picture

    Scenariusz:   Shawn Rasmussen, Michael Rasmussen

    Reżyseria:     John Carpenter

    Światowa premiera:  13 września 2010r.

    Korekta: Aga Z

     

     

    Dawno na stronie nie pojawił się horror, którego akcja dzieje się w szpitalu psychiatrycznym. Oddziału nie wyreżyserował nikt inny jak sam John Carpenter. Kto nie zna tego reżysera? Był bardzo aktywny w latach 90, ale od roku 2000 jego twórczość zdecydowanie zmalała. Oddział jest ostatnim stworzonym przez niego filmem. Opowiada o Kristeen – dziewczynie, która podpaliła pewien dom, za co zostaje zamknięta w szpitalu psychiatrycznym. Jednak czy była świadoma swojego czynu?

    Gdy dowiedziałem się o produkcji, wcale nie zwracałem uwagi na ocenę, a jedynie na bardzo krótki i enigmatyczny opis. Nie musiałem długo czekać na ciekawy moment. Pierwszym przykuwającym uwagę elementem był ekran początkowy, gdzie pojawiały się migawki losowych scen. Do tego chwilę później ukazało się bardzo oryginalne przedstawienie osób, które wystąpiły w produkcji. Całość dopełniała tajemnicza, nastrojowa muzyka oraz efekty tłuczonego szkła. Te krótkie momenty sprawiły, że film u mnie zapunktował.

    Dziwię się ogólnej ocenie, bo nie jest to aż tak złe kino grozy. Może mógłbym się przyczepić do momentów straszenia, bo było ich niewiele, jednak sam klimat, a także nastrojowa, ale i budująca napięcie muzyka były naprawdę świetne. Do tego ciekawa historia sprawiła, że oglądałem Oddział z pełną uwagą. Argumentem za może być nawet bardzo zaskakujące zakończenie. Wielu uważa, że Carpenterowi Oddział nie wyszedł, przy czym porównują jego wcześniejszą twórczość z obecnie recenzowanym horrorem. Ja aż tak krytycznie do tego nie podchodzę i mogę tylko polecić obejrzenie filmu.

     

     


  • Zew Cthulhu

    Wysłany dnia: przez jakub Komentarz

    zew-cthulhu

    Autor: H.P Lovecraft

    Wydawnictwo:  C&T Crime & Thriller

    Wydana: 2004 r.

    Liczba stron: 296

    Autor recenzji: L.M.G

    Korekta recenzji: Aga Z

     

     

     

     

    Lovecraft stworzył swój niepowtarzalny klimat, który według mnie przyćmiewa dzieła innych pisarzy grozy. Niezaprzeczalnie wniósł do literatury coś magicznego, przez co nie ma półśrodków w ocenianiu jego opowiadań – albo się je uwielbia, albo nie jest się w stanie przeczytać nawet jednego do końca, przy czym naprawdę wiele się traci.

    Dzieła łączą się, dzięki Wielkim Przedwiecznym – fikcyjnym istotom. Przyznam, że gdy byłam młodsza, to naprawdę bałam się czytać niektóre opowiadania, ale ciekawość i rosnąca fascynacja stylem Lovecrafta wzięły górę. Szczególnie Widmo nad Innsmouth zapadło mi w pamięci, bo dzięki niemu naprawdę doceniłam kunszt pisarza.

    Jeżeli ktoś interesuję się literaturą grozy, to dzieła Lovecrafta są podstawową lekturą, ale aby wczuć się w ich klimat radzę się skupić i dać się porwać Mitologii Cthulhu stworzonej w Providence, z którym związany był przez całe życie tajemniczy, stroniący od ludzi i całkowicie jej oddany autor.